Setting up a foam lance: nozzle, dosing and dwell time
Jasper von Detailing1 |
Koch-Chemie
NanoMagic Shampoo "Nms" Nano-Szampon
High-tech shampoo with nano-sealant for maximum paint protection

SONAX
XTREME Ceramic Active-Shampoo Szampon samochodowy
Ceramic ActiveShampoo — Ceramic Protection with Every Hand Wash
Koch-Chemie
Aktivwäsche "Aw" Szampon aktywny
Efficient car shampoo for thorough cleaning and paint protection

How to lift both without paint damage, in the right order.
TUGA Chemie
Teufels-Reiniger® uniwersalny środek czyszczący
Alkaline concentrate for engine, interior, and pre-wash
Koch-Chemie
Intensive Cleansing Foam
TUGA Chemie
Shampoo-Teufel® Szampon samochodowy
pH-neutral car shampoo concentrate with lychee scent, LSP safe
Meguiars
Ultimate Wash & Wax Autoshampoo
2-in-1 Shampoo with integrated wax protection
Koch-Chemie
Glanzwachsshampoo "Gw" szampon do auta z sealantem
Car shampoo for shine and protection with integrated sealant
Koch-Chemie
Multi Cleaner "Mc" Uniwersalny środek czyszczący (Linia Marine)
Phosphate- and solvent-free all-purpose cleaner for boats
Koch-Chemie × THE FINISHER
THE FINISHER "MagicShampoo" Szampon pielęgnacyjny
Nourishing Shine Shampoo with Sealing Effect
SONAX
PROFILINE Microfibre Wash Środek do prania mikrofibry
Microfibre Wash — Detergent for Microfibre Cloths
Jak umyć auto porządnie? W trzech etapach: preparat do mycia wstępnego zbiera grube zabrudzenia bezdotykowo, snow foam rozmiękcza resztę i spłukuje ją, a dopiero potem bierzesz rękawicę z szamponem. Każdy etap, który pominiesz, zamienia się w ścierniwo pod rękawicą. W Detailing1 znajdziesz odpowiedni produkt do każdego z trzech etapów.
Mycie auta to nie pojedyncza czynność, tylko kolejność, która zbiera brud etapami. Powód jest czysto fizyczny: ziarenka piasku i pył z hamulców są twardsze niż lakier bezbarwny. Jak przeciągniesz je rękawicą po karoserii, robisz dokładnie te drobne rysy, które później widać jako swirle w słońcu. Dlatego mycie wstępne i piana mają jedno zadanie: zebrać jak najwięcej brudu, zanim cokolwiek dotknie lakieru.
Co widzimy na co dzień: często myje się w pełnym słońcu, po prostu bo pogoda akurat dopisała. Na rozgrzanym lakierze szampon i woda schną szybciej, niż zdążysz spłukać, i zostawiają plamy z kamienia, które zejdą tylko kwaśnym środkiem. Myj w cieniu albo wczesnym rankiem i zawsze kończ jeden element, zanim przejdziesz do następnego. Jak powierzchnia zaczyna podsychać przed spłukaniem, chwyć w międzyczasie wąż — lepiej raz spłukać za dużo niż później usuwać zacieki.
Cała budowa mycia auta wynika z jednego faktu fizycznego: cząstki na lakierze są twardsze niż sam lakier. Piasek kwarcowy z ulicznego pyłu ma około 7 w skali Mohsa, lakier bezbarwny znacznie mniej. Każde ziarno przeciągnięte pod naciskiem po karoserii zostawia ślad.
Pojedynczo te ślady są niewidoczne, ale się sumują. To, co po dwóch latach widać w słońcu jako kolisty wzór, to dziesiątki tysięcy drobnych rys, które rozpraszają światło zamiast je odbijać. W środowisku nazywa się je swirlami i biorą się prawie wyłącznie z mycia i suszenia — nie z warunków atmosferycznych.
Stąd bierze się kolejność. Każdy krok przed rękawicą ma obniżyć ilość cząstek. Preparat do mycia wstępnego chemicznie rozbija tłustą warstwę brudu, strumień pod ciśnieniem go spłukuje, a piana rozmiękcza resztę i ściąga ją w dół, spływając. Dla ciebie znaczy to tyle: gdy rękawica dotyka karoserii, jest już tam sporo mniej tego, co może rysować.
Druga dźwignia to siła docisku. Rękawica z długim włosiem wciąga cząstki w głąb i trzyma je z dala od lakieru. Gąbka z gładką powierzchnią za to spycha je przed sobą. Właśnie dlatego klasyczna żółta gąbka ze stacji benzynowej to narzędzie, które w detailingu nie odgrywa już żadnej roli.
Trzecia dźwignia to sama woda. Twarda woda z kranu zostawia przy schnięciu kamień, a ten wpala się w strukturę lakieru, gdy praży słońce. W rejonach z twardą wodą warto spłukać na koniec wodą miękką albo demineralizowaną — oszczędza ci to później odkamieniacza i polerki wypalonych plam.
Mycie wstępne to etap, który większość pomija — a jednocześnie ten, który najbardziej wpływa na stan lakieru.
Alkaliczny preparat do mycia wstępnego chemicznie rozkłada film z drogowego brudu, oleju i resztek owadów. Zasady zmydlają tłuszcze, czyli robią je rozpuszczalnymi w wodzie — to, co wcześniej przywierało, później spływa z wodą. Koch-Chemie Vorreiniger B „Vb" Vorreiniger to nasz najlepiej sprzedający się produkt na tym etapie.
Przy owadach i resztkach organicznych opłaca się produkt dedykowany. Resztki owadów są białkowe i w słońcu dosłownie wpalają się w lakier bezbarwny. Koch-Chemie Pre-Foam efficient „Pfe" Vorreiniger & Insektenlöser ogarnia jedno i drugie w jednym kroku.
Czas działania to czynnik decydujący i regularnie się go nie docenia. Trzy do pięciu minut na wilgotnej — nie suchej — powierzchni: właśnie wtedy dzieje się właściwa robota. To, co zejdzie na tym etapie, nie musi być później ścierane mechanicznie.
Ważne, żeby preparat do mycia wstępnego nie zaschnął. Na nagrzanej słońcem powierzchni może to pójść szybciej niż przewidziany czas działania, a zaschnięte zasady zostawiają obwódki. W razie wątpliwości pracujesz na mniejszych fragmentach i zwilżasz je w międzyczasie.
Do mocno zabrudzonych aut po zimie są kwaśne preparaty do mycia wstępnego, które dodatkowo rozpuszczają kamień i osady nieorganiczne. Nie na polerowane felgi i nie do rutyny — punktowo to właściwe narzędzie, na stałe obciążają uszczelki i gołe elementy metalowe.
Pianę często bierze się za środek myjący, który tyle że nie rozprowadzasz ręką. W rzeczywistości ma inne zadanie.
Snow foam jest zrobiona pod czas przylegania, nie pod poślizg. Piana ma trzymać się pionowej powierzchni jak najdłużej, żeby surfaktanty miały czas popracować, i przy powolnym spływaniu zabierać ze sobą rozpuszczony brud w dół. Koch-Chemie Gentle Snow Foam „Gsf" Reinigungsschaum to w tej grupie nasz lider sprzedaży.
Szampon samochodowy z kolei jest zoptymalizowany pod poślizg. Ma tworzyć film między rękawicą a lakierem, po którym rękawica się ślizga, zamiast trzeć. Do tego trzeba innych surfaktantów i zwykle dodatków obniżających napięcie powierzchniowe.
Dlatego tych dwóch typów nie zamienisz ot tak. Szampon w lancy pianowej daje pianę, która opada w kilka sekund i niczego nie moczy. Snow foam w wiadrze daje mało filmu poślizgowego, a więc więcej tarcia pod rękawicą.
Do mocno zabrudzonych aut są piany intensywne z wyższą zawartością substancji czynnej, jak Koch-Chemie Active Foam „Af" Intensivschaum. Pracują mocniej i dlatego nie są pod cotygodniową rutynę na zabezpieczonym aucie.
Pianę robi się na dwa sposoby, z różnym efektem. Lanca pianowa na myjce ciśnieniowej miesza powietrze pod ciśnieniem i daje gęstą, długo stojącą pianę, którą znasz z filmików. Spryskiwacz pianowy z pompką radzi sobie bez myjki ciśnieniowej, robi nieco luźniejszą pianę i do większości aut w zupełności wystarcza. Odpowiedni sprzęt znajdziesz w spryskiwacze & opryskiwacze ciśnieniowe.
Praktyczna korzyść z piany leży zresztą mniej w sile mycia, a bardziej w czasie. Kiedy piana pracuje, możesz ogarnąć felgi i progi — robota się przez to nie wydłuża, tylko robi się sprawniejsza.
Właściwe mycie ręczne jest na końcu i to etap z największym ryzykiem rys. Dwie techniki wyraźnie je obniżają.
Metoda dwóch wiader oddziela wodę myjącą od płuczącej. W jednym wiadrze jest roztwór szamponu, w drugim czysta woda. Po każdym elemencie płuczesz rękawicę w czystym wiadrze, zanim wróci do roztworu. Dzięki temu zebrany brud zostaje w wiadrze płuczącym, zamiast przy następnym pociągnięciu znów wylądować na lakierze.
Separator na dnie wiadra wzmacnia efekt. Wypłukany piasek opada pod niego i przy zanurzaniu nie wzbija się z powrotem. To detal, który brzmi jak przesada, a w efekcie widać go przez lata.
Kolejność na aucie idzie za brudem: najpierw dach, potem szyby, potem górne partie boków, na końcu progi i zderzak tylny. Dolna część nosi najwięcej drogowego brudu, a to, co tam wpadnie w rękawicę, nie ma już wracać na dach.
Przy suszeniu technika liczy się tak samo. Ręcznik do osuszania kładziesz płasko i ściągasz, nie trzesz. Kto trze, robi na tym etapie rysy, których uniknął przy myciu. Odpowiednie ściereczki znajdziesz w ściereczki.
Druga rękawica na dolne partie to najprostsze ulepszenie, jakie jest w tej kategorii. Progi, tylny zderzak i strefa za kołami noszą najgrubszy brud, a tego, co rękawica tam zbierze, nie chcesz na masce. Dwie rękawice kosztują niewiele i oszczędzają ci polerki, która inaczej wypada po dwóch latach. Odpowiednie modele znajdziesz w rękawice do mycia.
A jeśli po myciu woda perli się w krople zamiast spływać taflą, twoja powłoka jeszcze trzyma. Jak spływa taflą, jest zdarta — i wtedy czeka cię wizyta w powłoki & polerowanie.
Nasz asortyment do mycia auta rozkłada się na trzy etapy, z Koch-Chemie i SONAX jako dwoma najmocniejszymi markami.
Koncentraty uniwersalne są na czele sprzedaży i pokrywają więcej niż samo mycie. Green Star „Gs" i Mehrzweckreiniger „Mzr" działają zależnie od rozcieńczenia jako preparat do mycia wstępnego, do felg albo do wnętrza. Dla początkujących to najbardziej ekonomiczne wejście w asortyment.
Przy szamponach wybór sięga od klasycznego Koch-Chemie Autoshampoo „As" Auto-Shampoo po szampony pielęgnacyjne z udziałem powłoki, jak Ceramic Effect Shampoo „Ces", który przy każdym myciu dokłada cienką warstwę ochrony.
Do aut z powłoką ceramiczną jest Reactivation Shampoo „Rs" — produkt, który reaktywuje istniejącą powłokę, zamiast ją zdzierać — sensowny, gdy chcesz utrzymać powłokę ceramiczną przy życiu.
Kto pracuje bez podłączenia wody, w Rapid Rinseless Wash „Rrw" Waschen ohne Abspülen znajdzie rozwiązanie na lekko zabrudzone auta na osiedlu albo zimą, kiedy nie ma pod ręką kranu.
SONAX tworzy drugą dużą grupę i obsługuje przede wszystkim produkty gotowe do użycia, przy których nie trzeba nic mieszać. GYEON, Meguiar’s, CarPro i INNOVACAR dokładają po garści artykułów, głównie w segmencie szamponów. TUGA Chemie Teufels-Reiniger® Universalreiniger to alternatywa wśród koncentratów dla wszystkich, którzy nie chcą zaczynać od Koch-Chemie.
Przy pianach dominuje Koch-Chemie, od łagodnej wersji na rutynę po pianę intensywną na gruntowne mycie po zimie.
Ile wysiłku ma sens, zależy od stopnia zabrudzenia i stanu lakieru — nie od kalendarza.
Przy aucie miejskim z umiarkowanym brudem wystarczy rutyna dwuetapowa: piana, moczenie, spłukanie, potem mycie ręczne szamponem. Osobne mycie wstępne opłaca się tu dopiero po dłuższym postoju albo zimą.
Przy kierowcy, który dużo jeździ autostradą, mycie wstępne to obowiązek. Resztki owadów na przodzie i lusterkach są białkowe i po dwóch dniach słońca nie zejdą już bez namoczenia. Tu owadobójczy w fazie wstępnej zwraca się od razu.
Przy aucie zabezpieczonym albo z powłoką ceramiczną zmienia się dobór produktów. Mocno alkaliczne preparaty do mycia wstępnego naruszają powłokę, a agresywny szampon skraca jej żywotność o miesiące. Tu w rutynę wchodzą szampony pH-neutralne i łagodne piany, a mocne produkty wyjeżdżają tylko raz w roku.
Przy aucie po zimie robisz jednorazowo pełny proces, razem z kwaśnym preparatem do mycia wstępnego na resztki soli i późniejszą kontrolą pod kątem nalotu rdzy. To, co się przy tym wyłania, prowadzi dalej do przygotowania lakieru. Wiosenny termin i tak jest ważniejszy z dwóch, bo sól drogowa pracuje w zakładkach i nadkolach dłużej niż jakikolwiek letni brud.
A jeśli po myciu zostają jeszcze punktowe zabrudzenia — smoła, żywica, resztki kleju — to sprawa dla środków czyszczących z odpowiednimi produktami specjalnymi, nie dla mocniejszego docisku rękawicą. Rozpuszczone punktowo kosztują cię dwie minuty; obrabiane mechanicznie kosztują cię lakier bezbarwny.
Za duży wybór w Mycie samochodu? Pomożemy Ci wybrać: